Czasem trzeba zedrzeć farbę z obrazu, rozłożyć pismo święte na części pierwsze. Blog o depeche MODE, ich muzyce, koncertach, subkulturze, a wszystko subiektywnie i po mojemu.
Blog > Komentarze do wpisu

Jak nie wydano Live In London 1982.

Dziś o tym, dlaczego pierwsze wideo z koncertu pojawiło się oficjalnie dopiero w 1985 roku. Być może nie wszyscy wiedzą, ale pierwsze oficjalne video w formacie VHS miało ukazać się w 1983 roku. Miał to być zapis koncertu który zarejestrowano 25.10.1982 roku w Londynie na Hammersmith Odeon. Ten tekst jest próbą opisania tego, dlaczego do tego faktu nie doszło. Nie biorę pod uwagę emisji w TV.

Pierwsza informacja o rejestracji koncertu pojawia się w grudniu 1982 roku. Zespół ogłasza, że zarejestrował koncert, ale nic więcej nie wiadomo jeszcze co, ile i jak będzie wydane. Nie mniej chętni już mogą zgłaszać zapotrzebowanie na to wydawnictwo.

W styczniu 1983 w biuletynie prowadzonym przez Jo i Anne znaleźć można przedsmak kłopotów. Wiadomość brzmiała: „Sorry but still no news on the plans for a video but we’ll keep You posted.” Zespół żył jeszcze A Broken Frame Tour ale już wiemy, że Panowie szykowali się do nagrania kolejnego singla, który został również włączony do koncertowej setlisty A Broken Frame Tour. W biuletynie pojawiła się również informacja, że fragment zapisu z tego koncertu pojawi się w postaci utworu Tora! Tora! Tora!

Kolejna informacja pojawia się miesiąc później w IS No 2/83. Zespół oficjalnie ogłasza, że video zostanie wydane bardzo szybko. Jeżeli dobrze rozumieć przekaz, to koncert miał być kompilacją, a nie zapisem 1:1 występu w Londynie. Ciekawostką była informacja, że już była ustalona cena tego tytułu - Ł25. Promowano jeszcze Get THe Balance Right, a już zapowiadano trasę na jesień, mimo że niektóre utwory nie wyszły z fazy dema, a wiele utworów w ogóle jeszcze nie istniało.

W IS No 3/83 pojawiają się pierwsze informacje o opóźnieniach. Pojawia się info, że video nie jest jeszcze gotowe, ale na pewno datę wydania zespół poda w kwietniu. Jako rekompensatę zbyt długiego oczekiwania została zapowiedziana limitowana, numerowana wersja 12” z piecioma numerami z koncertu z Londynu. Wydawnictwo to przeszło do historii jako „niebieski ...& Live Tracks”??? z trojaczków, które finalnie wyszły na vinylu, jak i na CD.

W kwietniu znowu przeproszono za brak daty wydania koncertu z Londynu. Jako powód podano informację, że zespół nie widział jeszcze materiału przed finalnym montażem. Z tego powodu prace muszą się opóźnić.

Czerwiec przyniósł najpoważniejsze rozczarowanie. Tłumaczono, że zespół ma napięty program nagrywania nowego materiału, a odłożenie wydania koncertu na kolejne miesiące (mowa była już nawet o sierpniu) sprawiało, że koncert będzie prawie roczny. Dlatego zespół woli wydać (promować) nowy materiał, niż ciągnąć zamknięty, z punktu widzenia zespołu, rozdział.

W kolejnych miesiącach pojawiają się informacje o kolejnych dwóch „...& Live Trucks” czerwonym Everything Counts i zielonym Love In Itself.

Analizując historię nie wydania koncertu z Londynu trudno nie oprzeć się wrażeniu, że decyzja ta jest ofiarą własnego sukcesu zespołu. Narzucenie sobie tak napiętego programu, jakim było wydawanie nowych albumów co roku, a do tego trasy koncertowe (czasami po dwie w ciągu roku) sprawiało, że zespół nie miał miejsca na nic więcej ponad wydawanie singli i LP. Zespół w to wszystko musiał wcisnąć chwilę odpoczynku w postaci wakacji. Jeżeli tylko były jakieś problemy techniczne, a w przypadku nagrań na żywo było to więcej jak pewne, zarówno audio, jak i wideo, trzeba było liczyć się z opóźnieniami. Stąd, być może, w pewnym momencie info o wydaniu jedynie kompilacji.

Nie można pominąć jeszcze jednego elementu. (to już moja spekulacja) Myślę, że w pewnym momencie nadszedł moment, gdy zespół chciał jak najszybciej zapomnieć o A Broken Frame. Jeżeli spojrzeć na setlisty z wczesnych lat, to uderza jeden fakt. Do 1985 roku podstawą wszystkich tras koncertowych był album Speak & Spell. Oczywiście jej wpływ z biegiem lat malał. Nie mniej jednak dopiero rok 1987 przyniósł sprowadzenie ostatniego utwory z tego albumu jako zamiennika (bonusu). Mam na myśli Just Can't Get Enough jako zamiennik grany w czasie drugiej nocy. Setlista nie sięgała dalej niż do Construction Time Again.

***

Jednak to, co uderza najbardziej, to fakt, iż szykując trasę promująca Construction Time Again zespół właściwie grał set składający sie z dwóch płyt Speak & Spell i Construction Time Again. Podobnie było w przypadku Some Great Reward Tour. W przypadku obu tras A Broken Frame zostało sprowadzone jedynie do dwóch utowrów. Na Construction TourSee You i The Meaning Of Love, a na Some Great Reward Tour - See You i Leave In Silence.

Już w trakcie trasy A Broken Frame zespół pozbył się numeru z tej płyty i zamienił to na kawałek z poprzedniej płyty. Było to dosyć niezwykłe posunięcie, jak na koncerty, gdzie promowano konkretny album. W następnych latach zespół raczej prowadził politykę wywalania z setu, niż takiej zamiany jaka miała miejsce w przypadku trasy A Broken Frame. Właściwie między rokiem 1986, a 2006 nie pojawiło się na koncertach nic z tego albumu.

Dlatego w finale dostaliśmy jedynie płytę koncertową w odcinakach (trzech). Myślę, że zespół chciał odzyskać choć część kosztów poniesionych na rejestrację tego koncertu. Stąd decyzja na limitowanie (numerowanie) 3-kolorowych bliźniaków zarówno na winylu, jaki potem na CD.

Mówi się, że na wydanie debiutanckiego albumu ma się całe życie, na wydanie drugiej płyty zespół ma jedynie kilka miesięcy. A Broken Frame była w oczach zespołu słabą płytą, szalone tempo wydawania płyt i koncertowanie, oraz decyzja o niezapraszaniu Alana do pracy w studio przy A Broken Frame zemściło się takimi brakami, które w naszych czasach są klamrą dla całego projektu promocji albumu, gdzie mamy schemat następujący: singiel -> album -> kolejne single - > promocja w TV -> trasa koncertowa -> video/płyta koncertowa. Nie można jednak zapominać, że dla depeche MODE istniały wtedy trochę inne priorytety.

Myślę jednak, że w owym czasie była to niewielkie poświęcenie za cenę corocznego postępu i rozwoju zespołu na drodze do stania się wielką gwiazdą światowej rangi.

wtorek, 15 lutego 2011, martini.dm

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: